pomysł

Mamo, ja mam dziś taki plan.
Pójdziemy tam, gdzie jest tak dużo tropów, wiesz gdzie?! No i tam zbudujemy czatownię. I jutro wstaniemy tak bardzo rano i tam pójdziemy popatrzeć na te wszystkie zwierzęta. Dobrze mamo?!
Dobrze Gabrysiu 

szkoda, że cały dzień lało, ale co się odwlecze….

Szafa

– mamo, dlaczego twoja szafa jest mniejsza od szafy taty?
– ponieważ ja mam mniej ubrań
– ale to ty powinnaś mieć więcej…

Bum! Stało się! Rzeczywistość, po brzegi wypełniona stereotypami, wchłonęła moją sześcioletnią córkę i poczyniła w jej mózgu przerażające mnie spustoszenie. Uśmiechnęłam się smutno, na myśl jaką odpowiedź otrzymam i zapytałam:

– dlaczego powinnam mieć więcej?
– bo tata jest starszy i oddaje ci swoje ubrania, tak jak mi Kasia oddaje swoje. Ja mam więcej ubrań od Kasi i ty powinnaś mieć więcej niż tata.

Ufff 🙂

Piekło

Mamo czy piekło istnieje? Zapytało mnie moje sześcioletnie dziecko.
Istnieje jeżeli w nie wierzysz, odpowiedziałam.

Chciała wiedzieć, kto i dlaczego może pójść do piekła. Zapytała czy jak ktoś krzyczy i się złości to też tam trafi. Ze łzami w oczach powiedziała, że się boi, że jak o tym myśli to boli ją brzuch, że w przedszkolu często o tym myśli.

Zaniepokojona drążyłam delikatnie, szukając źródła zainteresowania piekielnym miejscem. Dziecko moje uparcie twierdziło, że nikt jej nie straszył, że ona tak sama sobie o tym myśli.

Tydzień. Cały tydzień zmagało się moje dziecko, a my razem z nim. Piekło przeraziło ją bardzo, a moje zapewnienia i próby wyjaśnienia nie przynosiły ulgi.

Aż pewnego wieczora, podczas jednej z rozmów, niezwiązanej z tematem, opowiedziała nam Gabi historię o rozsypanym w przedszkolu kolorowym ryżu,  i o tym jak młodszej koleżance pomogła zebrać ten ryż. Ryż zbierały we trzy. Dołączyła do nich jeszcze jedna dziewczynka, która pomagała tylko dlatego, żeby nie trafić do piekła.
hell-1045030
Rodzice dzieci, nie oceniam was. Nie mam prawa. Ale na Boga, nie straszcie swoich dzieci piekłem. Nie kłamcie. Nie oszukujcie ich. Nie manipulujcie. Nie tędy droga. Wspierajcie, to lepsze rozwiązanie niż próba wmówienia dziecku, że jak nie posprząta, to trafi w piekielne otchłanie.

 

 

Domowe obowiązki

– mamo, a wiesz, że moja koleżanka z klasy ma w domu swoje obowiązki i dostaje za to pieniądze.
– to ciekawe, a jakie to obowiązki?
– sprzątanie swojego pokoju i wynoszenie śmieci
– hmm, a jak myślisz gdyby nie dostała pieniążków, to by tego nie robiła?
– nie wiem
– moja koleżanka też tak ma – wtrąca Gabi
– dobrze, to wyobraźcie sobie taką sytuację, że ugotuję wam obiad, dopiero, jak oddacie mi swoje kieszonkowe, czy to byłoby w porządku?
– Nie, bo ty jesteś naszą mamą i musisz nas karmić
– to prawda, ale nie muszę, ja chcę to robić. Tak samo jak chcę żeby w domu było czysto. A dlaczego wy sprzątacie swoim świnkom?
– Bo je kochamy i chcemy żeby miały czysto, odpowiada Gabi
– a dlaczego sprzątacie swój pokój?
– bo lubimy mieć w nim czysto i nie chcemy żeby zamieszkały tam pająki – dodaje Kasia
– a dlaczego razem ze mną gotujecie i pomagacie mi w kuchni?
– bo to jest super!
– a dlaczego wychodzimy z psami na spacer?
– bo mogę kłusować z Burkiem – woła Gabi, bo spacery są super i lubię chodzić na spacery – wtrąca Kasia.
– A dlaczego przygotowujecie jedzenie dla swoich psów, dlaczego karmicie swoje rybki i razem  dbamy o akwarium?
– bo lubimy to robić, bo to fajne, bo kochamy Taję i Burka, bo kochamy nasze rybki… przekrzykują się dziewczyny.

 

kanapowe historie

Poniedziałek. Drugi tydzień szkoły. Za oknem deszcz i wiatr.
Jednym słowem typowe polskie lato na finiszu.
Dzieci, które jeszcze kilka dni temu zrywały się skoro świt gotowe do podboju świata, emanując kosmiczną energią, która wypełniała je aż do zmroku, teraz niczym zombi, po zwleczeniu się z łóżek, doczołgują się do kanapy i tam tracąc władzę w nogach i rękach opadają bezwładnie.
Rodzice pełni zrozumienia, wiedząc, że życie drugoklasisty i zerówkowicza do łatwych nie należy, starają się w owe traumatyczne poranki tchnąć optymizm i radość.
I tak, tata podskakując w stronę kanapy woła:
– Dzień dobry paniom,  tu serwis ubraniowy, czego sobie panie życzą?
Na to Kasia, półprzytomna, owinięta po szyję kocem odpowiada:
– Dziękuję, ale ja nie zamawiałam.

I tak oto w ten ponury poniedziałkowy poranek powróciło wspomnienie: https://www.youtube.com/watch?v=pXvEd_i8094