Dzieci w górach

Dzieci w górach.
Chodzą, tropią, skaczą w błocie, wspinają się, nasłuchują ryczących jeleni, piją herbatę
z termosu, znajdują grzyby, wypatrują. Nie nudzą się. Są szczęśliwe.
Odnajdują się w otaczającym je świecie, stają się jego integralną częścią. Przepełnione szacunkiem i zachwytem przemierzają kilometry wilczego domu. Dzieci w górach.

IMG_7173IMG_7174IMG_7177IMG_7171IMG_7201IMG_7179IMG_7215IMG_7217IMG_7221IMG_7235IMG_7170IMG_7171IMG_7302IMG_7316IMG_7320IMG_7336

 

 

List do T.

Woda w twojej misce już prawie wyparowała
Ślady nosa na oknie
wygniecione miejsce na kanapie
twoja sierść na moim ubraniu
niedojedzona kolacja
posłanie obok mojego łóżka
zielona poduszka
ślady pazurów na tynku, po zabawie i awaryjnym hamowaniu
nadjedzone drzwi do łazienki
miejsce w przy ścianie, gdzie uwielbiałaś spać na plecach
szelki
gdy przypominam sobie, że już cię nie ma
że nic się nie zmieni
że nic nie mogę zrobić
że nie pójdziemy do lasu
że nie poczuję cię
że istniejesz już tylko pod moimi zamkniętymi powiekami

Najcudowniejsza istota

IMG_4547
Czekam na nią.

Wypełnia każdą moją przestrzeń, każdy zakamarek domu, każdy kawałek trawnika, każdą ścieżkę w lesie. Wypełnia każdą moją myśl, każde wspomnienie, każde pragnienie, każdą tęsknotę.
Była tu ze mną od początku, zanim ściany przykrył tynk. Na szczenięcych łapach odkrywałyśmy zakamarki pobliskich łąk. Przeszłyśmy razem tysiące kilometrów.

Była tuż obok. Czujna. Niezmienna. Zawsze blisko. Zawsze ze mną.

Była.

Dziś, moje serce rozsypane na milion kawałków, już nigdy nie będzie pełne.
Tęsknota zabiera mi oddech.
Oczy bezwiednie szukają Jej nieustannie. Nasłuchuję. Czekam.

Nie chcę nauczyć się życia bez niej.

Uczucie, które pierwszy raz poczułam jesienią, gdy dowiedziałam się o istnieniu DM, dziś stało się moją rzeczywistością. I już nic nie mogę zrobić.

Taja odeszła.
Zabrał nam ją nowotwór. Wściekły i bezwzględny. Ukradł nam wspólny czas, nieczuły na statystyki i rokowania. DM okazało się mniej brutalne. Bardziej ludzkie, przewidywalne.

Wierząc, że mamy jeszcze czas, wyjechaliśmy na urlop.
Wszystko było jak trzeba. Długie spacery, spanie z babcią w łóżku, rehabilitacja.
Późnym wieczorem wybiegła nam na przywitanie. Szczekała, skakała, była szczęśliwa. Wylizała mi całą twarz, nie pomijając, żadnego fragmentu. I nagle w ciągu jednej chwili poczuła się gorzej. Jakby ktoś nacisnął przycisk.
Poranna wizyta u lekarza. Lekko tląca się nadzieja. Zaplanowane konsultacje na cito. Leki. Dużo leków. Noc pełna nadziei. Łzy i strach.

05.07.2019 14:30

Odeszła sama. Wpatrzona w swój ogród. Wtulone w nią dzieci szeptały jej do ucha jak bardzo ją kochają. Byłyśmy z nią do ostatniego oddechu. Gdy jej serce się zatrzymało. Nasze serca pękły.

IMG_4400IMG_4586IMG_4530IMG_4361IMG_4347IMG_4561IMG_4328IMG_4369

Nasz ostatni wspólny wyjazd. Sobieszewo 17-19.05.2019.

 

 

Nasza Wataha w czasach choroby…

Zaczęło się niewinnie. Ot ślizgająca się noga.
Przekonywałam siebie, że to nic, że jest zmęczona, że wiek robi swoje.
Jednak, gdy w końcu zdałam sobie sprawę, że to nie jest coś chwilowego i mieszczącego się w szeroko pojętej normie, w odpowiedzi na moje pełne nadziei pytanie, usłyszałam: badaliście ją na DM?

DM, a co to w ogóle jest?

Google nie pozostawiło złudzeń. Odcięło mnie na ponad tydzień.
W mojej głowie bezwiednie huczały dwa słowa: mielopatia degeneracyjna, mielopatia degeneracyjna. I tak w kółko. Bez końca.

04.12.2019 przypuszczenia potwierdziły się wynikami badań genetycznych.
Świat zatrzymał się kolejny raz.

Mielopatia degeneracyjna to odpowiednik ludzkiego stwardnienia zanikowego bocznego (ALS). Najprościej ujmując, w przebiegu choroby dochodzi do obumierania otoczki mielinowej nerwów, czyli izolacji, która sprawia, że nerwy żyją i są odpowiednio odżywiane. Bez otoczki obumierają. Komunikacja między mózgiem, a dolnymi partiami ciała psa zostaje zaburzona, zostaje całkowicie przerwana.
Rokowania są złe. 6 do 18 miesięcy od rozpoznania.

O naszym mierzeniu się i Tajki walce z DM piszę Tutaj. Zapraszam.

Święta

Christmas Background

Chwil
wspólnych, 
pięknych
i docenionych.

Zatrzymania się na moment.
Zachwytu nad tym co nas otacza.
Refleksji.

Czasu na to, co ważne.
Czasu na drugiego człowieka.
Czasu na emocje, uczucia.

Radości.
Pozwolenia sobie na szczęście. 
Takie zwyczajne. Tu i teraz. 

Dobra
tego otrzymywanego 
i tego dawanego.

Empatii i wrażliwości
By dostrzec piękno i dobro,
by docenić i zrozumieć.

Marzeń i umiejętności marzenia. 
Wiary w to, że mogą się spełnić.
Pięknych wspomnień.

Czekając na jelenie

Niebo całkowicie schowane za chmurami. Zupełna ciemność. Dookoła cienie drzew i leśna cisza. Odwrócenie zmysłów. Zapach kawy. Jej smak. Zupełnie inny, lepszy, bardziej intensywny. Przepełniony uczuciem szczęścia.

Górska hala. Trzy namioty. Noc w lesie. Deszcz, przeszywający chłód i świt pod świerkiem w oczekiwaniu na tych, dla których tam przyjechaliśmy. Czas zupełnie wyjątkowy. Pozwalający zrozumieć i odczuć każdym najmniejszym kawałkiem ciała, że obecny na co dzień konsumpcjonizm i pragnienie posiadania wszystkiego na już, jest tworem sztucznym, zniewalającym. W górach jest inaczej.

IMG_0281

W lesie czas zwalnia. Zaczynasz widzieć bardziej, słyszeć dokładniej, czuć intensywniej.
Stajesz się na moment częścią czegoś większego, mądrzejszego, lepszego. Odkrywasz, że samo czekanie ma sens. A w lesie czekania jest dużo. Jest ono wartością samą w sobie.

IMG_0270

Świt ma w sobie coś z magii. Ta krótka chwila pomiędzy nocą i dniem. Połączenie dwóch światów. Przejście między dwoma wymiarami. Mój ulubiony czas.

Zapach kawy w górach.

Fascynacja górami spadła na mnie zupełnie przypadkowo. Nie spodziewałam się jej. Przyszła z zaskoczenia i uderzyła ze zdwojoną siłą. Szukając wilków, znalazłam miejsce, gdzie czuję, że jestem tam, gdzie być powinnam. Miejsce idealne, po brzegi wypełnione tym, czego potrzebuję.

IMG_20180930_122302

Moje oczy zawsze były skierowane w stronę morza.  To tam odnajdywałam to czego szukałam. Gdy ląd znikał za rufą jachtu wszystko stawało się prostsze, normalniejsze. Z każdą przepłyniętą milą wypełniał mnie coraz większy spokój. Rytm wacht, mój rytm.

Teraz patrzę w dwie strony.

* Za każdym zachwytem, pasją ukryci są ludzie, którzy pojawili się w naszym życiu w odpowiednim momencie. Michał, dziękuję za uczenie mnie gór i lasu.

https://www.facebook.com/wildlifeseminars/
IMG_0290IMG_0301

IMG_20180929_080634 (1)

IMG_20180928_202236 (2)

dzieci w lesie

Zwyczajnie. Bez pośpiechu, bez brakującego czasu, bez uciekającej cierpliwości.  Bez plastiku, głośnej muzyki i miliona sztucznych i trudnych do zniesienia bodźców. Zwyczajnie. Wśród zieleni, wśród drzew, tuż obok górskiego potoku. Dzieci w lesie.

Zachwyt małych rączek. Oczy skupione na najmniejszych mieszkańcach lasu i łąki. Szacunek i fascynacja połączone z pragnieniem wiedzy i potrzebą nazywania.

Pięć dni w górach i  opowieść, która prowadziła, która pomagała pokonać zmęczenie i dodawała sił. Opowieść niezwykła.  O dzieciach, które ruszyły w góry w poszukiwaniu wody żywej by ocalić małego rysia. Historia naszych dzieci, które każdego dnia oswajały przestrzeń. Każdego dnia stawały się jej częścią i czuły się w niej dobrze.

Kilka lin między drzewami. Lina łącząca dwa brzegi rzeki. Huśtawka. Lina do wspinania się na skarpę.  Pierwszy łyk wody z górskiego potoku, jeżyny prosto z krzaka, ślady dzików, koniki polne, szukanie jednej, ale najistotniejszej rośliny. Kalosze w błocie, łódki z kory, wodospad. Tylko tyle i aż tyle. Dzieci w lesie.

Czytałam ostatnio, że ludzie zatracają więź z przyrodą, że rozwój technologii, pęd życia, powszechny brak czasu i identyfikowanie siebie przez posiadane przedmioty i opinie innych sprawiają, że zapominamy. Przestajemy pamiętać, o tym, co jest ważne i o tym, co może nas ocalić. To właśnie przez kontakt z przyrodą dzieci uczą się empatii, buduje się w nich wrażliwość, akceptacja i tolerancja. Bez kontaktu z naturą tracimy ważną część siebie, a nasze dzieci dorastają z poważnym deficytem.

Zabierajmy nasze dzieci do lasu. Pozwólmy im odkrywać jak fascynujące jest wszystko co nas otacza. Pozwólmy im odnaleźć się w ciszy i usłyszeć ją. Dzieci poprzez kontakt z naturą stają się silniejsze zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Mniej ulegają wpływom, mniej odczuwają potrzebę akceptacji wśród rówieśników. Dlaczego? Ponieważ poprzez długotrwały kontakt z naturą widzą świat jako spójną całość, pełną zależności i połączeń. Gdzie wszystko ma swój sens, każdy kształt, każdy kolor, każdy dźwięk. Dostrzegają wyjątkowość i niezbędność najmniejszych elementów otaczającego je świata. Stają się jego częścią i odnajdują się w nim jako świadome i szczęśliwe osoby.  Dzieci w lesie.

Dziękuję za wspaniałe pięć dni. Za pokazanie moim dzieciom Alchemilli, rośliny, której nigdzie nie było, a jak dowiedzieliśmy się jak wygląda okazało się, że rośnie wszędzie 😊 Dziękuję Iza, Maja i Bogdan, za Pracownię Edukacji Żywej. Dziękuję, że zabieracie dzieci do lasu.

 

IMG_9497IMG_9486IMG_9414IMG_9857IMG_9863IMG_9376IMG_9801IMG_9591IMG_9894IMG_9583IMG_9453IMG_9655IMG_9607IMG_9723