Myśl o skrzydłach!

Stoimy jachtem na kotwicy, kilkaset metrów od brzegu. Fale są większe niż zazwyczaj.   Dzieci skaczą do wody z rufy jachtu. Po przepłynięciu krótkiego odcinka wychodzę z wody i bez zastanowienia mówię do córek, żeby już nie skakały.
– dlaczego?
– bo ja się boję.
– ok, mamo.
Dopiero, gdy głośno wypowiedziałam te słowa, usłyszałam je i zrozumiałam. Mój stach zaczął zmieniać ich rzeczywistość. Chwila zastanowienia, oceny sytuacji. W wodzie dwójka dorosłych ze środkami asekuracyjnymi dla dzieci, które, co tu dużo mówić, pływają lepiej niż ja.
– czy dla was te fale nie są za duże? Nie męczycie się płynąc?
– nie, mamo, jest super!
Wdech, wydech. Na dziecięce buzie wraca uśmiech i szczęście. One skaczą. Ja obserwuję z boku, dając im przestrzeń i wolność. Czujna jak ważka.

„Są dwie rzeczy, które rodzice powinni dać dzieciom, korzenie i skrzydła”

Rodzicielstwo to nieustanne mierzenie się ze swoimi lękami. Jesteśmy nimi przesiąknięci bardziej niż nam się wydaje. Pojawiają się znienacka na każdym kroku. Często nawet ich nie zauważamy. Planujemy swoje życie tak, aby unikać sytuacji dla nas niekomfortowych. Tym samym, zupełnie nieświadomie, wciągamy dzieci w świat naszych uprzedzeń i strachu. Oczywiście tak jest wygodniej dla nas, ale czy jest to dobre dla naszych dzieci? Czy mój olbrzymi lęk przestrzeni i wysokości ma sprawić, że moje dziecko nigdy nie skoczy ze spadochronem?

Zaszczepianie lęku przed niektórymi sytuacjami, albo próba manipulacji, aby dziecko zrezygnowało z aktywności, która budzi w nas dyskomfort, to niezwykle częsta praktyka. Niechęć do niektórych owadów, potraw, konsystencji czy sytuacji, to także rodzaj lęku, jaki możemy przekazać swoim dzieciom. W moim mężu obrzydzenie budzą ćmy i skorki, powszechnie zwane szczypawkami, dodatkowo widok dziecięcej kaszki, sprawiał, że nie był w stanie karmić nią dzieci. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam te same zachowania u jego taty. Ja po moim tacie odziedziczyłam irracjonalny strach przed samolotami i choć latamy dużo, za każdym razem pojawia się to dziwne, jakby trochę nie moje, uczucie.

Projekcja własnych lęków, przekonań i uprzedzeń następuje bardzo często nieświadomie. Przekazujemy je naszym dzieciom podczas codziennych zajęć, spacerów, wycieczek. „Sposób, w jaki interpretujesz własne doświadczenia z dzieciństwa, w dużym stopniu decyduje o tym, jak wychowujesz swoje dzieci”. DJ Siegel. Warto więc pochylić się nad swoimi lękami. Postarać się je zinterpretować.  Warto o tym pomyśleć i dać szansę naszym dzieciom, aby same zdecydowały czego się boją, a czego nie. Pozwolić im poznawać rzeczywistość bez bagażu lęku przekazywanego z pokolenia na pokolenie.

„Są dwie rzeczy, które rodzice powinni dać dzieciom, korzenie i skrzydła” *

Za kilka dni moje córki jadą na kolonię żeglarską. Na dwa tygodnie! Dużo wody, nowych ludzi, nieprzewidzianych sytuacji, a to wszytko z covidem w tle.
Odkąd pojawiły się na świecie, nigdy nie miałyśmy tak długiego czasu bez siebie. Moja kwocza natura krzyczy wewnątrz tak głośno, że zagłusza wszystko inne. Że niby jak, moje dziewczynki, same, bezemnie, ale wirus, ale…
Na szczęście gdzieś bardzo głęboko cichy głos konsekwentnie i stanowczo powtarza: Tak. Bez ciebie. Są gotowe. Są samodzielne. Są szczęśliwe. Zaufaj im. Zaufaj sobie. Wdech wydech. Korzenie już mają. Teraz czas na skrzydła!

* Cytat ten przypisuje się niemieckiemu pisarzowi, poecie i filozofowi Johannowi Wolfgangowi Goethemu.

**Agnieszka, dziękuję za inspirację skrzydłami!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s