List do T.

Woda w twojej misce już prawie wyparowała
Ślady nosa na oknie
wygniecione miejsce na kanapie
twoja sierść na moim ubraniu
niedojedzona kolacja
posłanie obok mojego łóżka
zielona poduszka
ślady pazurów na tynku, po zabawie i awaryjnym hamowaniu
nadjedzone drzwi do łazienki
miejsce w przy ścianie, gdzie uwielbiałaś spać na plecach
szelki
gdy przypominam sobie, że już cię nie ma
że nic się nie zmieni
że nic nie mogę zrobić
że nie pójdziemy do lasu
że nie poczuję cię
że istniejesz już tylko pod moimi zamkniętymi powiekami

Najcudowniejsza istota

IMG_4547
Czekam na nią.

Wypełnia każdą moją przestrzeń, każdy zakamarek domu, każdy kawałek trawnika, każdą ścieżkę w lesie. Wypełnia każdą moją myśl, każde wspomnienie, każde pragnienie, każdą tęsknotę.
Była tu ze mną od początku, zanim ściany przykrył tynk. Na szczenięcych łapach odkrywałyśmy zakamarki pobliskich łąk. Przeszłyśmy razem tysiące kilometrów.

Była tuż obok. Czujna. Niezmienna. Zawsze blisko. Zawsze ze mną.

Była.

Dziś, moje serce rozsypane na milion kawałków, już nigdy nie będzie pełne.
Tęsknota zabiera mi oddech.
Oczy bezwiednie szukają Jej nieustannie. Nasłuchuję. Czekam.

Nie chcę nauczyć się życia bez niej.

Uczucie, które pierwszy raz poczułam jesienią, gdy dowiedziałam się o istnieniu DM, dziś stało się moją rzeczywistością. I już nic nie mogę zrobić.

Taja odeszła.
Zabrał nam ją nowotwór. Wściekły i bezwzględny. Ukradł nam wspólny czas, nieczuły na statystyki i rokowania. DM okazało się mniej brutalne. Bardziej ludzkie, przewidywalne.

Wierząc, że mamy jeszcze czas, wyjechaliśmy na urlop.
Wszystko było jak trzeba. Długie spacery, spanie z babcią w łóżku, rehabilitacja.
Późnym wieczorem wybiegła nam na przywitanie. Szczekała, skakała, była szczęśliwa. Wylizała mi całą twarz, nie pomijając, żadnego fragmentu. I nagle w ciągu jednej chwili poczuła się gorzej. Jakby ktoś nacisnął przycisk.
Poranna wizyta u lekarza. Lekko tląca się nadzieja. Zaplanowane konsultacje na cito. Leki. Dużo leków. Noc pełna nadziei. Łzy i strach.

05.07.2019 14:30

Odeszła sama. Wpatrzona w swój ogród. Wtulone w nią dzieci szeptały jej do ucha jak bardzo ją kochają. Byłyśmy z nią do ostatniego oddechu. Gdy jej serce się zatrzymało. Nasze serca pękły.

IMG_4400IMG_4586IMG_4530IMG_4361IMG_4347IMG_4561IMG_4328IMG_4369

Nasz ostatni wspólny wyjazd. Sobieszewo 17-19.05.2019.