Gdy zatrzymuje się czas

We wtorek, 4.04.2017 Świat się zatrzymał.
We wtorek świat się skończył. Przestał istnieć. Stracił sens.
Ktoś, pod pretekstem prowadzenia wojny, zamordował dzieci. Odebrał je zrozpaczonym mamom, zmusił ojców do tulenia bezwładnych ciał swoich córek. Ktoś na zawsze zmienił świat rodziców.

We wtorek wydarzyła się niewyobrażalna tragedia. Stało się coś niepojętego.
Dziś 10.04.2017 w sześć dni po tym, jak ktoś odebrał beztroskie dzieciństwo maluchom, nikt już o nich nie pamięta. Dziś, internet huczy teoriami spiskowymi.

Ludzie w obliczu wielkiej, niewyobrażalnej tragedii, gdy są postawieni przed niezawinionym cierpieniem dzieci, starają się znaleźć pocieszenie, wytłumaczenie, nadać temu sens. To normalne. Bo jak pojąć, że ktoś morduje dzieci, w bestialski sposób odbiera je rodzicom. To uderza mocniej,  gdy mamy dzieci w podobnym wieku. Wtedy te konające dzieci ze zdjęć stają się jakby bliższe. Rozumiem, że trzeba znaleźć sens, ale tu go nie ma. Nie ma i nie będzie.
Te dzieci zostały zamordowane, nie ma znaczenia przez kogo. Nie żyją. Nie ma ich i nie będzie. Udusiły się. Konały w bólu nie do wyobrażenia. Nie ma znaczenia kto zrzucił bomby. Nie ma to znaczenia dla tych dzieci. Posty i memy doszukujące się  spisku są zniewagą dla całego krótkiego życia tych maluchów, są policzkiem dla ich matek i ojców.

W Syrii trwa zbrodnicza wojna, która powinna jak najszybciej się skończyć. Nie wolno nam szukać sensacji i teorii spiskowych.  Nie gdy giną ludzie. Nie dla złagodzenia własnego bólu. Zamiast tracić energię na teorie, trzeba znaleźć sposób jak tą wojnę zakończyć.

Nie ma znaczenia kto to zrobił. Nie dla rodziców, którzy już nie usłyszą śmiechu swoich dzieci, którzy już nigdy się nie wkurzą, gdy ich syn w czasie zabawy porwie nowe spodnie, którzy już nigdy nie usłyszą wołania, mamo, tato, którzy już nigdy nie przytulą swojego dziecka.

Z przerażeniem patrzę, że empatia i zwykłe ludzkie współczucie to towar luksusowy, coraz rzadziej spotykany. Jest mi wstyd przed tymi maluchami, jest mi tak strasznie przykro, że ich śmierć nic nie znaczy. Że ich ból i cierpienie stały się pretekstem do publicznych manifestacji w mediach społecznościowych. Że najważniejsza jest sensacja. Że już nikt nie pamięta o tym, że tam w Syrii, w Chan Szajchun świat się zatrzymał, świat przestał istnieć, stracił sens. Znalezienie winnego nie wprawi go ponownie w ruch. Bo gdy umiera dziecko, świat zatrzymuje się na zawsze, nieodwracalnie. Umiera wraz z dzieckiem.

„Nie ma piękna, jeśli w nim leży krzywda człowieka. Nie ma prawdy, która tę krzywdę pomija. Nie ma dobra, które na nią pozwala.” Tadeusz Borowski