Tata

– nie wiem co chciałeś udowodnić, powiedziałam z wyrzutem do męża mojego, który dzień wcześniej, mimo że czuł się, delikatnie mówiąc, do dupy, postanowił pojechać z dziećmi na obiecany kilka dni wcześniej basen. Tak więc mąż mój półżywy, ale dobrze maskujący się, spędził z dziećmi godzin kilka na basenie, a po powrocie natychmiast dostał 40 stopni gorączki, która trzymała go przez doby cztery, pomiatając nim okrutnie, bez litości i minimalnych przejawów zakłopotania, że dorosłego faceta tak bardzo sponiewierać nie wypada.
Zapytałam więc półprzytomnego, w majakach sennych pogrążonego męża, co do cholery chciał udowodnić sobie i nam tym wyjściem na basen, ale jako że mąż  mój przebywał w innym wymiarze i słów moich zapewne nie słyszał, odpowiedziało mi moje młodsze dziecię:
– mamo tata chciał udowodnić, że jest mięśniakiem.

I tak oto pięciolatka zdemaskowała tatę swojego. Potrzeba bycia mięśniakiem jest silniejsza od zdrowego rozsądku. Gdy masz możliwość być mięśniakiem, to nie ma siły, która powstrzyma tatę od bycia mięśniakiem.
Nie od dziś przecież wiadomo, iż synonimem słowa mięśniak, jest tata, który mimo wszystko dotrzymuje danej wcześniej obietnicy. Nie ważne czy wali żabami z nieba. Jak mięśniak coś powie, to słowa dotrzyma.

Byj tu mamo!

img_6100Byj tu, powiedziało mi moje młodsze dziecko, które gdy odniesie sukces woła radośnie wygrańswto, a wymiotowanie nazywa miotowaniem. Taka to nasza swojska mowa starowiejska

 

Nowina

Jako że lubimy rzeczy, które już znamy, podczas podróży w góry zatrzymujemy się na obiad w Restauracja Nowina koło Krakowa.

Gdy po pysznym obiedzie przyszedł czas na deser, kokosowa roladka okazała się doskonałym wyborem. Dzieląc się zachwytem nad smakiem, z pracującą w Nowinie przemiłą Panią, dowiedzieliśmy się, że owa roladka, to jedno z dań, które są z Nowiną od samego początku, czyli od 32 lat!
Gabi jak zwykle wysłuchała wszystkiego z uwagą, po czym z przejęciem dodała:
– mamo to ten twój deser był chyba bardzo stary…

z cyklu rozmowy przy zasypianiu…

z cyklu rozmowy przy zasypianiu…

Po przeczytaniu bajki, wyprzytulaniu i wygliglaniu, napisaniu na plecach Gabi literek i słów różnych, córka mówi:
– nie wiem co mam teraz robić
– zdradzę ci sekret, mówi mama, powiem ci co ja będę teraz robić
– co? co? pyta podekscytowana Gabi, wcale nie wyglądająca na dziecko, które powinno zaraz zasnąć
– teraz zasnę, bo jest pora spania.
– a ty ciągle o tym spaniu, odpowiedziała oburzona wielce Gabi i odwróciła się do mamy plecami

Świąteczne rozterki

– Tato, dlaczego mama na ten dzień co dzielimy się opłatkiem przygotowuje tak dużo jedzenia, że nikt nie daje rady tego zjeść?
– Kasiu, bo taka jest tradycja.
– Tradycja marnowania jedzenia? Zapytała bardzo zdziwiona Kasia.

Uwaga w punkt!