przy zgaszonym świetle

– mamo, a ty już napisałaś list do Mikołaja?
– nie kochanie, nie napisałam
– to napisz
– ja chyba nie będę pisała
– dlaczego? Mamo pomyśl czego chcesz najbardziej na świecie i napisz
– ja już wszystko mam. Mam wspaniałą Gabrysię i cudowną Kasię…
– i tatusia
– i tatusia i Tajkę i Burka
– no tak, ale o czym marzysz mamo?
– mam pomysł, ty zrób mi prezent
– nie mamo, to Święty robi prezenty
– wiem, ale czasem poza prezentami, które dostajemy od Mikołaja, możemy obdarowywać      się sami nawzajem. To chyba miłe, prawda?
– już wiem, co ci zrobię mamo, powiedziała Gabi wyraźnie zadowolona
– już nie mogę się doczekać
– powiedzieć ci?
– tak
– ale wtedy nie będziesz miała niespodzianki
– to lepiej nie mów
– mmmmm, ale chcę ci powiedzieć. Mam pomysł, ja ci powiem, a ty szybko zapomnisz
– dobra
– zrobię dla ciebie książkę o wilkach
– wspaniały pomysł
– mamo, wiesz co ci zrobię na święta?
– nie
– przecież ci przed chwilą powiedziałam
– nic nie pamiętam
– wiesz mamo, fajnie jest być dzieckiem
– lubisz być dzieckiem?
– tak, bardzo. A fajnie jest być dorosłym?
– Fajnie
– dlaczego?
– bo można mieć cudowne dzieci
– kocham cię mamo
– ja też cię kocham
– ja ciebie bardziej
– nie ja ciebie
– nie ja ciebie
– …..
– …..

 

 

Obcy

Na zajęciach z taekwondo dziewczyny przez kilka miesięcy wałkowały temat Obcego. Trener uczył je, co zrobić, gdy takowy podejdzie, jak zareagować, jak się zachować. Jak poinformować otoczenie, że jesteśmy zagrożeni. Na koniec był nawet egzamin z Obcego. Wszystko po to, by dzieci naturalnie wiedziały jak się zachować, gdy nadejdzie zagrożenie z zewnątrz. Uspokajało mnie to. Czułam się bezpiecznie. Miałam przekonanie, że Obcy nie ma z nami szans.

Myliłam się.

Obcy pojawiał się już wcześniej. Mam wrażenie, że od zawsze był w pobliżu naszego domu. Często nas odwiedzał. Udawał, że nie jest Obcym. Udawał, że jest członkiem naszej rodziny. Choć zawsze jego wizyta pozostawiała niepokój i wyrzuty sumienia. Często smutek.

Obcy przychodzi niespodziewanie. Podczas codziennych obowiązków. Obcy zawsze mówi moim głosem. Czepia się. Jest niesprawiedliwy. Wpada w złość. Oceania. Straszy.

Obcy ma w zwyczaju znikać niemal niepostrzeżenie. Pozostawiając niesmak i wyrzuty sumienia.

Na zajęciach z taekwondo dziewczyny uczyły się co zrobić, gdy Obcy nie odpuszcza. Trzeba wołać głośno: Obcy! Obcy! Obcy! Tak, żeby wszyscy usłyszeli i przybiegli z pomocą.

Dlaczego nie krzyczały, gdy przychodził do naszego domu? Dlaczego zamiast krzyku moich dzieci pojawiają się tylko łzy?

Wczoraj odwiedził nas obcy. Zobaczyłam go. Usłyszałam go wyraźnie. Zdemaskowałam. Zaczęłam krzyczeć: Obcy! Obcy! Obcy!

Obcy odszedł. Zostawił wielki smutek.

Wczoraj zobaczyłam Obcego. Zobaczyłam siebie taką, jaką wierzyłam, że nigdy nie będę. Zobaczyłam w oczach dziecka to, czego nigdy nie chciałam zobaczyć. Byłam Obcym. Obcym w oczach moich dzieci.

 

 

bo jest dzień

Kakao to u nas rytuał.
Rano tuż po przebudzeniu dziewczyny wypijają kubek ciepłego kakao, to samo robią wieczorem przed położeniem się spać .

Dziś rano wchodzę do pogrążonego w mroku pokoju. Gabi śpi wtulona w Mimi, swoją krówkę. Siadam na łóżku i mówię cicho: – Gabi kakałko.
Córka uśmiecha się szeroko i nie otwierając oczu zadaje mi pytanie: – a z jakiej to okazji ?
– z okazji nowego dnia odpowiadam i patrzę jak z każdym łykiem w pokoju robi się jakby jaśniej 🙂

książki

Mamo… zaczęła Gabi, której mina zapowiadała, że coś poważnego jest na rzeczy.
Mamo… powtórzyła córka, ściszając głos i przybliżając się do mnie. Co utwierdziło mnie w pewności, że sprawa jest delikatna. Lekko zmieszana, zdziwiona i chyba też trochę zawiedziona powiedziała: – Bo wiesz, ciocia Karolina kupiła mi książki, a ja nie umiem czytać.
– Wiem, że nie umiesz czytać, odpowiedziałam,  ja chętnie przeczytam te książki razem z tobą.
Gabi spojrzała na mnie wymownie.
– Mamo… ja chyba powiem cioci żeby mi nie kupowała książek.
I zanim zdążyłam zareagować i uświadomić córkę, że może to nie do końca grzeczne wyrażać swoje niezadowolenie z prezentu tak w oczywisty sposób, usłyszałam, jak Gabrysia rozmawia z ciocią Karoliną.
– Ciociu, nie kupuj mi już książek dobra? Ja nie umiem czytać.

Ciocia jest twarda i życie zna więc okazała zrozumienie i nawet znalazła nić porozumienia z zniesmaczoną solenizantką.
Następnego dnia owa solenizantka stwierdziła:
– wiesz mamo, bo książki to się daje jak ktoś nie ma pomysłu na prezent. Ciocia mogła zapytać, ja mam dużo pomysłów na prezent.

W ramach wyjaśnienia. Ciocia została w ten trefny książkowy prezent wmanewrowana 🙂
A książki, które Gabi dostała polecamy. Czytamy, śmiejemy się i przenosimy w inną, niezwykłą rzeczywistość. Pewnie niedługo napiszę coś o przygodach Ziuzi 🙂