Miłość i Strach

Miłość i strach! Gdy zrozumiemy ich istotę, świat będzie lepszy. Wierzę w to. Ponadczasowa myśl. Prosta. Wręcz banalna. Najważniejsza!

Rodzice krzyczą. Rodzice wkurzają się na swoje dzieci. Rodzice bywają tak wściekli, że trudno im zapanować nad emocjami. Często obwiniają za swoje zachowanie dzieci. Tłumaczą, że gdyby dziecko było inne, to i oni mieli by więcej cierpliwości. Ale czy faktycznie wina leży w naszych kilku latkach, czy nastolatkach?

„Ktoś powiedział, że istnieją jedynie dwie rzeczy na świecie: Bóg i strach. Miłość i strach są właśnie tymi dwiema rzeczami. Jest tylko jedno zło na świecie – strach, jest tylko jedno dobro na świecie – miłość. Czasami jedynie inaczej są określane. Niekiedy miłość nazywana jest szczęściem, wolnością, pokojem, radością, Bogiem czy zgoła czymś innym. Ale nieważne, jak ja zwał. I nie ma na świecie takiego zła, które nie pochodziłoby ze strachu. Nie ma.
Ignorancja i strach, ignorancja wypływająca że strachu. Wszelkie zło pochodzi że strachu i każdy gwałt z niego się bierze. Osoba rzeczywiście pozbawiona agresji jest osobą, która nie ma w sobie strachu. Gdy obawiasz się czegoś, stajesz się zły. Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz byłeś zły.

Idź dalej. Pomyśl, kiedy byłeś zły i jaki lęk krył się pod twoją złością. Czego bałeś się stracić? Co miano ci zabrać, iż tak bardzo się bałeś? To tutaj tkwi przyczyna twej złości. Pomyśl o jakiejś złej osobie, być może to ty jesteś źródłem jej strachu. Czy widzisz, jak jest przestraszona? Jest naprawdę wystraszona, bez żartów. Ostatecznie są jedynie dwie rzeczy na świecie: miłość i strach.

Porzucam me rozważania w tym momencie, nieuporządkowane, i skupiam się to na jednej, to na drugiej sprawie, powracając raz po raz do wcześniejszych tematów. Czynię tak dlatego, gdyż myślę, że jest to sposób na uchwycenie tego, o czym mówię. Jeśli nie dotrę do ciebie za pierwszym razem, może uda mi się za drugim, a to, co nie docierało do jednej osoby, może dotrze do drugiej. Omawiam rozmaite sprawy. Choć tak naprawdę mówię o jednej. Nazywa się przebudzenie, nazywa się miłość, duchowość, wolność, świadomość czy jakoś tam jeszcze. Naprawdę idzie tu o tę samą rzecz.”

Anthony de Mello SJ

 

Wróżka zębuszka

Niespodziewana utrata dolnej dwójki, podczas gry w nogę z kolegami z zerówki, zaskoczyła Wróżkę Zębuszkę.
Nie bez wyrzutów sumienia, bo przecież ząb już od miesiąca się kiwał i mogła przewidzieć, że ów dzień nastąpi, wsunęła Wróżka Zębuszka banknot pod poduszkę.
Smutna mina Kasi była jak kubeł zimnej wody na głowę dla Wróżki Zębuszki, która obiecała przed całym wszechświatem, że już nigdy nie zostanie tak zaskoczona i już nigdy nie będzie zbywać dziecka tym, co znalazła o świcie w kieszeni spodni swoich.

– pieniądze, powiedziała zniesmaczona bezzębna córka, pieniądze mi przyniosła. Po co? ja ich nie używam. Książkę mogła zostawić lub coś, ale pieniądze…

Wstyd Wróżko Zębuszko! Wstyd!
tooth_by_clairicturesd5mlhef

strzyżone – golone

Kłótnie między rodzeństwem… dopadło to i nas. 😦
Z przerażeniem słucham tego, co się dzieje między moimi dziewczynami. Zwykle zaczyna się niewinnie. Jedna mówi: „tak”, druga mówi: „nie”. A później jak zacięta płyta:
– tak
– nie
– tak
– nie…. i o dziwo, mogą tak długo…bardzo długo, aż jedna nie nazwie drugiej dzidzią, beksą czy kimś tam jeszcze lub nie szturchnie, dotknie, kopnie, spojrzy nie tak…

Krew wtedy osiąga we mnie temperaturę wrzenia, a wściekłość na banalność awantury i głupotę sytuacji sprawia, że często podejmuję złe decyzje, błędne decyzje. Efektem jest śnieżna kula złych emocji. Coś bardzo trudnego do opanowania. Coś co niesie ze sobą ryzyko lawiny. Katastrofy.

Kiedyś, na szkoleniu o rodzeństwie bez rywalizacji, mądra osoba powiedziała:
Gdy słyszysz, że dzieci się kłócą… wyjdź do drugiego pokoju i pomyśl o wakacjach. Gdy zaczynają się szturchać – myśl o wakacjach! Nie wtrącaj się. Nie rozstrzygaj sporu. Nie ustalaj winnego. Pozwól dzieciom załatwić to między sobą!
Wkraczaj dopiero, gdy robi się niebezpiecznie. Ale nie osądzaj. Nie szukaj winnego. Oceń sytuację, powiedz co widzisz. Opisz to. Przypomnij zasady panujące w domu. Zachowaj spokój. Bądź katalizatorem emocji swoich dzieci!

Muszę o tym częściej pamiętać! Muszę!

Przedszkole i jego niespodzianki

Od powrotu z wakacji Kasia nie chce chodzić do przedszkola. Mówi, że nie może rozstać się z mamą. Co nie powiem, jest dość miłe, ale też jednocześnie kłopotliwe. Wiadomo, ja też chętnie posiedziałabym w domu, ale jak się chce jeździć na wakacje i takie tam, to i do roboty trzeba iść. Choć łatwo nie jest. W każdym razie, wczoraj przeprowadzaliśmy 158 rozmowę na temat: dlaczego nie,  czy coś się wydarzyło i o co w ogóle chodzi i właśnie podczas 158 rozmowy Kasia powiedziała:
– bo wy w pracy jecie co chcecie, a w przedszkolu przychodzi Pani i woła: NIESPODZIANKA RYBA I KALAFIOR!
Wykonała przy tym uroczy gest rękoma i tym samym rozładowała na chwilę napiętą od tygodnia sytuację, wybuchając głośnym śmiechem.

Dziś w przedszkolu też była niespodzianka – tiramisu na deser 🙂 No i pomidorowa i kotlet z kurczaka.
No chyba, że Pani Emilka, ma szatańskie poczucie humoru i machnie na obiad zupę szpinakową i rybę z kalafiorem…