kotki

Drzewa wokół naszego domu pełne są baziek, na które oczywiście mówmy również kotki.
Zerwałam z drzewa kilka baziek i dałam dziewczynom.
Gabrysia oglądając gałązkę, z wielkim przejęciem smutkiem powiedziała:
– ojej kawałek kotka.

urodzona optymistka

Po kilku ładnych, niemal wiosennych dniach, pogoda zrobiła się taka jak zwykle.
Rano wyjrzałam razem z Kasią przez okno na taras. I mówię z wyraźnym zniesmaczeniem w głosie – ale pogoda! Na to nasza córka entuzjastycznie:
– No! Ale niebo miało być czarne, a nie jest. O i deszcz pada! Fajnie! Umyje się taras. I cała ziemia się umyje.

No i mam lekko spóźnione noworoczne postanowienie – przypomnieć sobie lub na nowo nauczyć się patrzeć na świat oczami wewnętrznego dziecka! Mam szczęście, ponieważ nasze córki są wspaniałymi nauczycielkami 🙂

Wakacje z dziećmi

Gdy decydujemy się na wakacje z dzieckiem jesteśmy pełni entuzjazmu i wiary w to, że będzie wspaniale, ale  im bliżej wyjazdu, tym więcej obaw i stresu. Związany jest on głównie z podróżą i tym, co zabrać, jak się spakować, żeby o niczym nie zapomnieć, no i jak przetrwać podróż.

Aby zminimalizować stres warto wcześniej zrobić listę, tego, co chcemy zabrać, co musimy dokupić itd. Przyznam jednak szczerze, że takowa nigdy w moim przypadku nie powstała. Choć w tym roku, pierwszy raz w dorosłym życiu, przed wyjazdem, poszliśmy spać przed północą. Wcześniej szał pakowania trwał niemal do samego wyjścia z domu.

To się może przydać

To co chcemy i musimy zabrać jest rzeczą indywidualną i w dużej mierze uzależnioną od wieku dziecka. Ja należę do osób, które muszą mieć wszystko. Warto jednak pamiętać, że zarówno pieluchy, chusteczki, jedzenie w słoikach czy mleko modyfikowane możemy kupić niemal wszędzie. Za granicą ceny są zazwyczaj nieznacznie wyższe od polskich.

Z rzeczy, które sprawdziły się i polecam zabrać to tak zwane wyposażenie plażowe czyli wiaderka, łopatki foremki, mały basenik, do którego możemy nalać dziecku wody morskiej. Dla starszych dzieci materace, piłki, rękawki do pływania, wszystko, co dmuchane. Zajmuje to niewiele miejsca, a frajda jest nie do opisania. Dla maluchów przyda się mały namiot chroniący przed słońcem i wiatrem.

Oczywiście wszystkie te rzeczy również można kupić na miejscu, odpowiednio drożej.

Odkryciem tego lata jest dla mnie podróżna nakładka na sedes Potette Plus, mogąca służyć też jako nocnik. Świetna rzecz, którą moje dzieci pokochały. W bagażu zajmuje niewiele miejsca. Później można wozić ją w samochodzie na wszelki wypadek.

Filtry przeciwsłoneczne. Sprawa bardzo ważna. Warto zaopatrzyć się w dobry krem z porządnym filtrem. Przy dzieciach, które zazwyczaj kiepsko znoszą jakiekolwiek zabiegi smarowania, zwłaszcza, gdy tuż obok wizja czeka basenu lub plaży, dobrym rozwiązaniem są kremy w areozolu.  Niestety te działające kremy z dobrym filtrem barwią ubrania na żółto – pomarańczowo. Plamy sprać niełatwo, czasem nie udaje się to wcale. Uważajcie więc. Przy wyborze kremów z filtrem kierowałam się stroną internetową pewnej mamy, która analizuje skład chemiczny różnych specyfików www.srokao.pl  Polecam!

Okulary przeciwsłoneczne z filtrem, kilka okryć głowy, ręcznik typu ponczo – sprawdza się przy kąpielach w basenie lub morzu, gdy dzieci wychodzą z wody dopiero, gdy mają sine usta, choć  i wtedy nie zawsze dobrowolnie.

Leki

Jeżeli dziecko nie zachoruje na dzień przed wyjazdem to na pewno zrobi to podczas urlopu 🙂 Warto więc zabrać podstawowy zestaw ratunkowy.
– lek przeciwgorączkowy (najlepiej dwa rodzaje)
– smectę
– wapno lub inny specyfik na alergię
– plastry z opatrunkiem
– syrop wykrztuśny i przeciwkaszlowy
– coś do odkażania np. octanisept (nie szczypie)
– elektrolity do picia
– leki, które dziecko musi przyjmować

Lot samolotem z dzieckiem

To dość stresujący aspekt wakacyjnego wyjazdu. Zazwyczaj zrywamy się w środku nocy, żeby dotrzeć na lotnisko, tam odprawa i oczekiwanie na  wejście do samolotu no i sam lot. Jak to przetrwać?  Ratunkiem jest bagaż podręczny. Warto w nim mieć:

– picie dla dziecka, ewentualnie mleko;
– jedzenie, które dziecko lubi (dzieci robią się głodne natychmiast po przybyciu na lotnisko);
– słodycze (choć nie jestem ich fanką warto mieć coś, co dziecko lubi, sprawdzają się biszkopty, batoniki Hipp i niezastąpione lizaki);
– zabawki,  takie, które dziecko lubi i zna. W przypadku kilkulatków przydatne są książeczki do czytania/oglądania, kolorowanki z naklejkami i flamastry. Jeżeli dziecko ma ulubioną przytulankę również powinna znaleźć się w bagażu podręcznym;
– krople do nosa typu Nasivin. Aby zminimalizować ryzyko bólu uszu podczas startu warto zaaplikować maluchowi krople. Najlepiej dwa razy. Po przybyciu na lotnisko i tuż przed startem. W przypadku dzieci bardziej wrażliwych, też przed lądowaniem. Bez problemu można wnieść to lekarstwo na pokład samolotu. Na zmiany ciśnień świetnie działa picie lub lizak. Najlepiej jednak podróżuje się z maluchami karmionymi piersią. Potrafią one przespać cały lot „wisząc na cycku”.
– pieluchy (jeżeli są konieczne), chusteczki mokre i suche;
– ubrania na przebranie. Wiadomo, dzieci się brudzą, zalewają itd. Warto mieć coś w zanadrzu, żeby uniknąć niepotrzebnego stresu. Dodatkowo, w zależności kiedy i gdzie lecimy trzeba zabrać ubrania, w które ewentualnie przebierzemy dziecko na lotnisku.

Podróż samochodem

Jeżeli dzieci jeszcze śpią w dzień, najlepiej wyjechać tuż przed drzemką, która w warunkach samochodowych może się znacznie przedłużyć, co nam ułatwi podróż. W zależności od wieku dziecka w podróży samochodem pomagają:

– zabawki wszelkiego rodzaju, takie, które zajmą uwagę na dłuższy czas,
– książeczki do oglądania, kolorowania, czytania,
– bajki do słuchania,
– bajki do oglądania (jeżeli mamy konieczny sprzęt, jeżeli nie, są wypożyczalnie, które mogą nam pomóc),
– stolik Tuloko, na którym dzieci mogą kolorować, rysować, jeść  itd.,
– i tak jak w przypadku podróży samolotem: picie, jedzenie i smakołyki.

 Na koniec

Zazwyczaj i tak czegoś zapomnimy i o ile nie jedziemy na zupełne pustkowie bez dostępu do dobrodziejstw cywilizacji, to wszystko możemy kupić na miejscu.  Najważniejsze to nie stresować się.

I na koniec recepta na udany urlop z dziećmi:  cieszcie się urlopu, korzystajcie z czasu z dziećmi, bawcie się z nimi, pozwalajcie im na więcej, zapomnijcie o ramach i o tym, że coś trzeba, nie przejmujcie się jeżeli przez dwa tygodnie będą jadły tylko lody, frytki i keczup. Odpoczywajcie!

radar

Wracamy z przedszkola. Uprzejmi kierowcy jadący z naprzeciwka ostrzegają mijane samochody o niebezpieczeństwie zwanym: straż gminna i jej czujny radar.
Zwalniam do przepisowych 40 km/h. I jadę. A raczej toczę się, bo wyprzedzają mnie ludzie idący chodnikiem.
Po chwili Kasia pyta:
– mamo zepsuł się nam samochód?
Odpowiadam, że nie, że teraz tak muszę chwilę jechać.  No bo co mam powiedzieć, że są zasady, a mama je łamie… Mało wychowawcze to moje jeżdżenie samochodem.

sezon na urodziny

Kasia, oglądając w telewizorze tańczących ludzi:
– Mamo, ja chcę taką imprezę na swoje urodziny. Żeby wszyscy się tak dobrze bawili. Ale sami, nie żeby ich zmuszać. 

Oficjalnie ogłaszam, że sezon na urodziny został rozpoczęty. Na 5 miesięcy przed Kasia zaczyna planowanie! Rok temu było podobnie 🙂

to był moment!

Po chwili niepokojącej ciszy wchodzę do pokoju dziewczyn. I natychmiast wydaje z siebie głuche jęknięcie, a łzy bezradności, złości i naiwności (że ta cisza, to na pewno nie oznacza nic złego) napływają mi do oczu.
– Boże, jaki bałagan!
– Mamo, to jest sajgon, bałagan to my mamy w pokoiku na dole!  – poprawiła mnie szybko Kasia.